Strona główna
Zwierzęta
Tutaj jesteś
Zwierzęta Ile gmina płaci za bezdomnego psa?

Ile gmina płaci za bezdomnego psa?

Data publikacji: 2026-04-08

Myślisz, że bezdomny pies nic Cię nie kosztuje, bo nie jest „Twój”? Z tego artykułu dowiesz się, ile gmina faktycznie płaci za takiego czworonoga i skąd biorą się te wydatki. Zobaczysz też, co możesz zrobić, żeby rachunki gminy za bezdomne zwierzęta były niższe.

Ile gmina płaci za jednego bezdomnego psa?

Kwota, którą samorząd wydaje na jednego psa, często zaskakuje mieszkańców. W wielu gminach nie mówimy o kilkuset złotych, ale o kilku, a nawet kilkunastu tysiącach na jedno zwierzę odłowione z ulicy i przekazane do schroniska. Wydatki te obejmują zarówno sam moment odłowienia, jak i późniejsze utrzymanie czworonoga, leczenie, karmę oraz obsługę administracyjną.

Przykład Gminy Słomniki dobrze pokazuje skalę obciążeń. Do końca października 2024 r. opieka nad zwierzętami z jej terenu kosztowała już 145 857,40 zł. W tym czasie do schroniska „Psie Pole” w Racławicach trafiło łącznie 26 psów i 9 kotów. Część czworonogów miała właścicieli, którzy odebrali je w ciągu 48 godzin, ale koszt umieszczenia w schronisku gmina i tak musiała ponieść.

W Słomnikach przyjęto stałe stawki za jedno zwierzę. Koszt jednego psa wynosi 4782,24 zł, a kota 2391 zł. W cenie jest zarówno opłata za przyjęcie, jak i dalsze utrzymanie zwierzęcia. W innych miejscowościach koszty rozkładają się nieco inaczej, ale końcowy rachunek dla samorządu pozostaje bardzo wysoki.

Odłowienie psa a koszt dla gminy

W części gmin opłata za jednego psa dzieli się wyraźnie na dwa elementy. Pierwszy to sam koszt odłowienia i bezpiecznego przewiezienia zwierzęcia. Drugi to utrzymanie w schronisku, liczone często jako dzienna stawka żywieniowo-opiekuńcza. Czasem dodatkowo gmina finansuje określony pakiet zabiegów weterynaryjnych.

W jednej z gmin podwarszawskich koszt odłowienia psa wynosi 2500 zł, a kota 1500 zł. Do tego dochodzą wydatki na interwencje po wypadkach drogowych, które realizuje gabinet weterynaryjny mający podpisaną umowę z samorządem. Zdarzają się sytuacje, gdy hycel odławia psa mającego dom i zwyczajnie uciekającego z posesji. Gmina mimo to płaci pełną stawkę, bo usługa została wykonana.

Rachunek jest tym wyższy, im częściej mieszkańcy zgłaszają każde błąkające się zwierzę bez sprawdzenia, czy faktycznie jest bezdomne. Dlatego urzędnicy coraz częściej proszą o rozsądek przy zgłaszaniu spokojnych psów czy kotów, które pojawiły się w okolicy tylko na chwilę.

Dzienne utrzymanie psa w schronisku

Drugą istotną część wydatków stanowi dzienna opłata za utrzymanie zwierzęcia w schronisku. W Gminie Chełm stawka za jednego psa wynosi 16 zł za dobę. Podobny poziom spotyka się w wielu innych gminach. Gdy pies przebywa w schronisku miesiącami lub latami, całkowity koszt potrafi przekroczyć kilka tysięcy złotych za jednego czworonoga.

Do dziennych opłat dochodzą koszty sterylizacji lub kastracji, szczepień, odrobaczania i ewentualnego leczenia. Samorządy podpisują umowy z konkretnymi lecznicami, a stawki ustalane w takich kontraktach rzadko są niskie. Gmina Chełm, próbując obniżyć wydatki długoterminowe, proponuje nowym opiekunom psów ze schroniska pokrycie kosztów podstawowych zabiegów weterynaryjnych na swój rachunek, ale wyraźnie widać, że to wciąż tylko łagodzenie finansowych skutków, nie źródła problemu.

Jak wyglądają roczne wydatki gmin na bezdomne zwierzęta?

Roczne budżety na zwierzęta pokazują jasno, że mówimy o poważnych pieniądzach. Gminy wiejskie, miejskie i miejsko-wiejskie przeznaczają dziesiątki, a często setki tysięcy złotych na wyłapywanie, transport i utrzymanie psów i kotów w schroniskach. Co istotne, w wielu regionach liczba wyłapywanych zwierząt spada, a koszty i tak rosną.

Dobrym przykładem jest gmina licząca ok. 20 000 mieszkańców, która w 2019 r. wydała na bezdomne zwierzęta ponad 83 000 zł, w 2020 r. 79 000 zł, a w 2021 r. 53 000 zł. Mimo widocznego spadku w ostatnim roku, lokalne stowarzyszenie pomagające psom i kotom obserwuje, że liczba porzuconych zwierząt wcale nie maleje. Zjawisko rozciąga się na całą Polskę – szacuje się, że każdego roku przybywa nawet milion bezdomnych zwierząt.

Wzrost kosztów w skali kraju

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się wydatkom gmin na bezdomne zwierzęta w siedmiu województwach. W 2023 r. w kontrolowanych schroniskach przebywało 6257 psów i 1759 kotów. Największy ośrodek w Toruniu miał ponad 2000 zwierząt, najmniejszy w Dębicy – 91 psów. NIK zidentyfikował 288 nieprawidłowości i sformułował 214 wniosków pokontrolnych, co pokazuje, że system wymaga wielu zmian.

Z badania kwestionariuszowego obejmującego 913 gmin wynika, że w latach 2019–2023 realne wydatki na bezdomne zwierzęta wzrosły w prawie wszystkich województwach. Po uwzględnieniu inflacji, wzrost ten sięgał od ponad 8 procent w województwie lubuskim do ponad 24 procent w województwie małopolskim. Jedynie w województwie łódzkim gminy wydały nieco mniej, o około 0,6 procent. Działo się to mimo spadku liczby wyłapywanych zwierząt w pięciu województwach.

Roczne budżety gmin na bezdomne psy i koty sięgają dziesiątek tysięcy złotych, a mimo to liczba zwierząt w schroniskach utrzymuje się na podobnym poziomie.

Budżety gmin a programy opieki

Każda gmina ma ustawowy obowiązek przygotowania programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz zapobiegania bezdomności. W dokumencie tym określa się m.in. zasady wyłapywania psów, współpracy ze schroniskiem, opieki nad kotami wolno żyjącymi oraz finansowania sterylizacji i kastracji. Te programy często mają budżety rzędu ponad 60 tys. zł rocznie.

Środki przeznacza się na wyłapywanie, transport, opiekę weterynaryjną, karmę, utrzymanie w schronisku oraz dokarmianie kotów wolno żyjących. W praktyce ogromna część pieniędzy idzie na „obsługę” bezdomności, a nie na jej realne ograniczenie. Gdy gminy koncentrują się głównie na opłacaniu schronisk, a za mało inwestują w zabiegi kastracji i chipowanie, spirala kosztów tylko się nakręca.

Dlaczego gmina musi płacić za bezdomne psy?

Obowiązek zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom wynika wprost z przepisów. Ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt nakłada na gminy obowiązek organizowania opieki nad psami i kotami bez właściciela, a także zapobiegania bezdomności poprzez sterylizację i kastrację oraz działania edukacyjne. Gmina dostaje na ten cel publiczne środki i musi je wydać w określony sposób.

Pełna definicja zwierzęcia bezdomnego znajduje się w art. 4 ust. 16 tej ustawy. To zwierzę domowe lub gospodarskie, które uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone przez człowieka i nie ma możliwości ustalenia jego właściciela albo osoby, pod której opieką przebywało. Pies wałęsający się bez nadzoru w przestrzeni publicznej może więc zostać potraktowany jako bezdomny, jeśli nie ma oznak identyfikacyjnych i nie da się szybko dotrzeć do opiekuna.

Kto zajmuje się odławianiem psów?

Gmina zazwyczaj podpisuje umowę z firmą specjalizującą się w odławianiu zwierząt lub z konkretnym schroniskiem, które dysponuje hyclami i odpowiednimi środkami transportu. Mieszkaniec, który widzi błąkającego się psa, powinien zgłosić sprawę do urzędu gminy, straży miejskiej lub policji. Pracownicy schroniska zwykle nie wyjeżdżają bezpośrednio na wezwania mieszkańców – reagują na zgłoszenie z urzędu lub od strażników.

Po odłowieniu pies jest przewożony do schroniska, gdzie przechodzi obowiązkową kwarantannę trwającą 14–15 dni. W tym czasie zwierzę jest obserwowane, szczepione, odrobaczane, czipowane i szuka się jego właściciela. Dopiero po upływie tego okresu pies może zostać skierowany do adopcji. Każdy dzień kwarantanny oznacza kolejne wydatki dla gminy, nawet jeśli po kilku dniach zgłosi się właściciel.

Zwierzęta wolno żyjące a bezdomne

Nie każde błąkające się zwierzę jest bezdomne. Ustawa wyróżnia też kategorię zwierząt wolno żyjących. To „zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka”. W miastach są to głównie koty bytujące w piwnicach i na podwórkach, które stanowią stały element ekosystemu miejskiego. Ich obecność ogranicza populację szczurów i myszy.

Zgodnie z art. 21 ustawy koty wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i mają prawo do swobodnego bytu w miejscu, w którym się osiedliły. Nie wolno ich wywozić, wyłapywać ani przeganiać. Gmina ma obowiązek zapewnić im dokarmianie i dostęp do całodobowej pomocy weterynaryjnej w razie wypadków. Błędne traktowanie takich kotów jak „bezdomnych” i wyłapywanie ich na życzenie mieszkańców generuje niepotrzebne koszty i narusza prawo.

Koty wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi – ich miejscem życia jest przestrzeń, w której bytują, a gmina powinna im tam zapewnić bezpieczny byt.

Jak mieszkańcy mogą zmniejszyć koszty bezdomności psów?

Jeśli gminy wydają dziesiątki tysięcy złotych na bezdomne zwierzęta, logiczne pytanie brzmi: co można zrobić, aby te kwoty były niższe bez szkody dla psów i kotów? Rozwiązania są zaskakująco proste, ale wymagają zmiany nawyków właścicieli oraz lepszego wykorzystania dostępnych narzędzi, takich jak czipowanie i sterylizacja.

W wielu miejscowościach urzędnicy apelują, aby przed zgłoszeniem spokojnego psa wałęsającego się po ulicy spróbować ustalić, czy to faktycznie porzucone zwierzę, czy może tylko chwilowy „uciekinier” z pobliskiego domu. Zdjęcie opublikowane na lokalnej grupie w mediach społecznościowych często wystarczy, by właściciel odnalazł pupila w ciągu kilku godzin. Każda taka sytuacja, rozwiązana bez odłowienia i pobytu w schronisku, to realna oszczędność kilku tysięcy złotych z kasy gminy.

Oznakowanie psów i kotów

Najtańszym sposobem na uniknięcie kosztownego pobytu w schronisku jest trwałe oznakowanie zwierzęcia. Gminy – jak Słomniki – zachęcają do czipowania psów, zakładania obroży z numerem telefonu oraz szybkie zgłaszanie zaginięcia do urzędu, policji i na portale społecznościowe. Duża część zwierzaków wraca wówczas do domu bez konieczności angażowania schroniska.

Gdy mieszkaniec znajdzie błąkającego się psa, powinien najpierw sprawdzić, czy ma on adresatkę, numer telefonu na obroży, tatuaż lub mikrochip. Można udać się do najbliższej lecznicy lub schroniska, które mają czytnik chipów i w kilka minut sprawdzą, czy zwierzę jest zarejestrowane. Jeśli oznaczenie się znajdzie, kontakt z właścicielem bywa natychmiastowy, a gmina nie ponosi kosztu odłowienia i kwarantanny.

Sterylizacja i kastracja

Drugim filarem realnego ograniczania bezdomności jest powszechna sterylizacja i kastracja. Na obszarach wiejskich ogromny problem stanowią niekontrolowane mioty szczeniąt i kociąt, które trafiają „w dobre ręce”, a potem kończą w rowie, na drodze lub w schronisku. Jedna niewysterylizowana kotka może w ciągu roku urodzić kilkanaście kociąt, których utrzymanie i leczenie przerasta możliwości większości rodzin.

W wielu gminach działają programy typu „Akcja Kastracja”, w ramach których samorząd dopłaca do zabiegu u lokalnych lekarzy weterynarii. Koszt sterylizacji suki w gabinecie to ok. 300 zł. W porównaniu z wydatkami na utrzymanie jednej bezdomnej suki i jej kolejnych miotów w schronisku, jest to niewielka kwota. Organizacje społeczne – jak stowarzyszenie z Nasielska – organizują nawet mobilne gabinety sterylizacyjne (tzw. sterylkobus), które docierają do małych wsi i przeprowadzają zabiegi bezpłatnie dla właścicieli.

  • czipowanie ułatwia szybki zwrot psa do właściciela,
  • sterylizacja i kastracja ograniczają liczbę niechcianych miotów,
  • aktywność lokalnych organizacji prozwierzęcych wspiera gminę w działaniach,
  • kampanie edukacyjne zmieniają podejście mieszkańców do odpowiedzialności za zwierzęta.

Rozsądne zgłaszanie zwierząt

Wielu samorządowców podkreśla, że bardzo pomaga rozsądne zachowanie mieszkańców przy zgłaszaniu bezdomnych zwierząt. Jeśli w okolicy pojawi się spokojny, zadbany pies, który nie stanowi zagrożenia, warto najpierw zapytać sąsiadów, zrobić zdjęcie i wrzucić ogłoszenie do lokalnej sieci kontaktów. W sporej części przypadków właściciel odnajduje psa w ciągu kilku godzin, a gmina nie musi płacić za odłów.

Interwencja powinna być natychmiastowa w sytuacjach zagrożenia: gdy pies jest agresywny, ranny, powoduje niebezpieczeństwo na drodze lub błąka się w pobliżu szkół i placów zabaw. Wtedy nie ma sensu czekać, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo ludzi. Ale przy spokojnych zwierzętach kilka godzin na spokojne ustalenie sytuacji często wystarcza, by uniknąć dużych wydatków z budżetu.

Co zrobić, gdy znajdziesz błąkającego się psa?

Kontakt z „bezdomnym” psem często wywołuje bezradność. Nie każdy wie, do kogo zadzwonić i jak zabezpieczyć zwierzę do czasu przyjazdu służb. A od tego, czy podejmiesz kilka prostych kroków, zależy nie tylko los konkretnego psa, ale też wysokość rachunku, który później zapłaci Twoja gmina.

Najpierw warto ocenić stan psa. Jeśli jest ranny, ma widoczne obrażenia lub zachowuje się apatycznie, trzeba jak najszybciej zgłosić sprawę do straży miejskiej, gminy lub – w większych miastach – specjalnego pogotowia dla zwierząt. Gdy pies jest w dobrej kondycji, bardziej liczy się odpowiednie zabezpieczenie i próba znalezienia właściciela niż natychmiastowe wzywanie hycla.

Podstawowe kroki przy znalezieniu psa

Prosty schemat postępowania ułatwia zachowanie zimnej krwi i działanie z korzyścią dla zwierzęcia. Wymaga to kilku czynności, które można wykonać samodzielnie, zanim na miejsce przyjadą służby:

  1. sprawdź, czy pies ma adresatkę, numer telefonu na obroży, tatuaż lub chip (można to zweryfikować w lecznicy),
  2. oceniaj jego stan zdrowia i w razie ciężkich obrażeń nie przenoś go bez potrzeby,
  3. ustal, który urząd gminy lub straż miejska odpowiada za teren, na którym znalazłeś psa,
  4. zabezpiecz zwierzę przed ucieczką, o ile to możliwe, np. na ogrodzonym terenie lub przy stałym punkcie.

Jeśli nie możesz zapewnić psu nawet tymczasowej opieki, postaraj się chociaż pozostać w pobliżu do czasu przyjazdu służb. Pozostawienie zwierzęcia bez nadzoru na ruchliwej ulicy grozi kolejnym dramatem – wypadkiem komunikacyjnym, który wygeneruje kolejne koszty leczenia.

Kontakt z gminą i schroniskiem

Gdy już zabezpieczysz zwierzę, czas na kontakt z właściwymi instytucjami. W małych miejscowościach zgłoszenia przyjmuje zazwyczaj Urząd Gminy (wydział ochrony środowiska) albo policja. W dużych miastach działa straż miejska i wyspecjalizowane pogotowie dla zwierząt, często powiązane bezpośrednio z lokalnym schroniskiem. Interwencje do zwierząt rannych powinny być realizowane natychmiast, a do zdrowych – w rozsądnym terminie, zwykle w ciągu 1–2 dni.

Jeżeli masz możliwość transportu i zwierzę nie jest w stanie zagrażającym życiu, możesz sam zawieźć psa do schroniska lub całodobowej lecznicy, z którą gmina ma umowę. W przypadku zwierzęcia faktycznie bezdomnego koszty pomocy medycznej pokryje miasto, pod warunkiem że cała interwencja przebiega zgodnie z procedurami – lekarz skontaktuje się ze schroniskiem, a placówki rozliczą się między sobą na podstawie faktury.

Za leczenie i utrzymanie faktycznie bezdomnych zwierząt płaci gmina – mieszkaniec nie ponosi kosztów, jeśli działa zgodnie z ustalonymi procedurami.

Kiedy zatrzymać psa u siebie?

Zdarza się, że osoba, która znalazła psa, decyduje się na tymczasową lub docelową opiekę. Wtedy warto od razu zgłosić fakt znalezienia do schroniska i urzędu gminy, poprosić o wpisanie danych psa do rejestru zwierząt znalezionych oraz zamieścić ogłoszenia w okolicy, w internecie i lokalnych mediach. Być może właściciel intensywnie szuka swojego pupila.

Jeśli już na wstępie postanawiasz zatrzymać psa na stałe i od razu leczyć go na swój koszt, trzeba mieć świadomość, że wtedy gmina nie będzie refundować wydatków. Zwierzę trafia pod Twoją pełną odpowiedzialność finansową. Gdy natomiast chcesz śledzić jego dalsze losy po przewiezieniu do schroniska, poproś o numer ewidencyjny psa – dzięki temu będziesz mógł sprawdzić, czy właściciel się odnalazł, albo pomóc w znalezieniu mu nowego domu.

Redakcja naszezoo.com.pl

Zespół redakcyjny naszezoo.com.pl to miłośnicy zwierząt z prawdziwego zdarzenia. Z pasją dzielimy się wiedzą o świecie zwierząt, pomagając naszym czytelnikom lepiej zrozumieć ich potrzeby i zwyczaje. Chcemy, by każdy artykuł był przystępny i ciekawy dla wszystkich opiekunów oraz sympatyków zwierząt.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?